sobota, 15 września 2018

Edukacja domowa - jak uczymy się języków

   
      Dziś wpis z serii domowe nauczanie - tym razem o tym jak uczymy się języków :)

      Dzieci mają aktualnie jeden obowiązkowy język - angielski, drugi doszedłby im dopiero w klasie siódmej tj. za dwa lata ale my lubimy robić rzeczy po swojemu i dołożyliśmy sobie niemiecki rok temu. Uczymy się sami, tzn. ja dzieci uczę, a jak sobie z czymś nie radzę, to korzystamy z internetu lub jedziemy posłuchać języka na żywo. Przed nami właśnie podróż do Hamburga - lecimy osłuchać się ze słówkami "lotniskowymi", później także tymi z życia niemieckiej ulicy, metra i kolejki podmiejskiej :) W Hamburgu planujemy wynająć samochód i podjechać do Legolandu w Danii. Zabieramy zeszyty ale mamy też nadzieję, że sporo słówek i zwrotów już w głowach siedzi i jakoś damy radę :) Ważne, by się przełamać i po prostu mówić (i słuchać). Poniżej - nasze metody:

jak pomóc dzieciom w nauce języka


  • zwracanie uwagi na napisy w restauracjach, kawiarniach, na produktach, etykietach, na domach itp. - na Śląsku i w Zachodniopomorskim widzimy je często,
  • jedna bajka na kilka dni w języku obcym (raz angielski, raz niemiecki) - dzieci lubią zwłaszcza obcojęzyczne kreskówki i czasem same sprawdzają co któryś bohater powiedział - najpierw jest próba dojścia do tego jak dane słówko lub fraza może być zapisywana, później jest tłumaczenie przy pomocy "Google tłumacz", zapisywanie w zeszycie i powtarzanie, by przy okazji następnej bajki już to rozumieć
  • codzienna nauka 4 słówek - każde dziecko wybiera po dwa z wybranej na dany tydzień dziedziny (np. lotnisko, dworzec, menu obiadowe, łazienka itp.), po czym słówka są zapisywane w zeszytach, ilustrowane (ulubiony punkt programu ;) oraz jeszcze raz przepisywane na małe karteczki, które rozklejamy w różnych miejscach domu (każdy przechodzący obok ma za zadanie je sobie przeczytać i powtórzyć)
  • listy zakupów robimy tylko po angielsku lub po niemiecku (pomocą są dokładane czasem rysunki)
  • szukamy ciekawych podcastów po angielsku lub niemiecku, przeglądamy Youtube i słuchamy (czasem też czytamy - jeśli są napisy) starając się coś zrozumieć :)
  • wplatamy z mężem różne frazy i zwroty w życiu codziennym i oczekujemy odpowiedzi w danym języku - może być krótka, może być zwykłe 'I don't remember' czy 'Ich weiß es nicht' itp. ale musi być w odpowiednim języku 
  • dzieci lubią rysować komiksy - czasem proszę, by w chmurkach były łatwe frazy po angielsku lub niemiecku
  • od czasu do czasu dzieci nagrywają filmik o dialogach swoich bohaterów lego - proszę ich by legoludki rozmawiały w obcych językach lub by chociaż robiły obcojęzyczne wtrącenia - później razem oglądamy te filmiki, jest przy tym sporo śmiechu :)
  • dzieci słuchają dużo anglojęzycznej muzyki i same starają się tłumaczyć sobie teksty, a przynajmniej ulubione fragmenty
  • w samochodzie powtarzamy tabliczkę mnożenia po angielsku i niemiecku, często też w drodze utrwalamy zwroty, które były wcześniej ćwiczone
  • korzystamy z obcojęzycznych przepisów na ciasta (choć zazwyczaj sama piszę dzieciom przepis po angielsku lub niemiecku - składniki i proste zdania - ich zadaniem jest je przetłumaczyć i pomóc w pieczeniu)
  • na rowerze (w miarę możliwości) rozmawiamy po angielsku lub niemiecku (typu: "Skręcamy w prawo", "Za rogiem jedziemy w lewo", "Dojeżdżamy do białej tablicy, a potem prosto na molo" itp.) 
   Tak sobie radzimy. Gdyby ktoś miał ochotę podzielić się swoimi sposobami - będzie nam bardzo miło :)


..............................


Babie lato nad morzem

środa, 12 września 2018

10 rzeczy, których nauczył mnie mój kot



Mój kot jest cudowny, 
rzadko o nim (o niej) piszę, za rzadko, a ona - mój cieplutki mistrz zen uczy mnie co dzień wielu ważnych rzeczy,
dziś wybraliśmy się na rowerową przejażdżkę ( było 29 stopni! wspaniały jest wrzesień w tym roku)
a ona czekała na polnej drodze, wypatrywała nas
i jak to powiedział mój Mąż - merdała nosem z radości :)

zatem dziś wpis o niej - czego mnie nauczyła:
  1. koncentracji na bieżącej chwili
  2. zaufania do instynktu (intuicji?)
  3. skupienia tylko na ważnych sprawach
  4. nie pozwalania, by słowa zagłuszały przyjemność
  5. pamiętania o odpoczynku
  6. i o zabawie
  7. nie brania rzeczy do siebie
  8. nie martwienia się na zapas
  9. praktykowania wybaczania
  10. bezwarunkowej miłości
taka jest, cudowna :)




niedziela, 2 września 2018

O edukacji domowej

Przed nami kolejny rok edukacji domowej :)

- co nam dał poprzedni?
- czego nas nauczył?
- jak zmienił nasze życie?

Pierwsza odpowiedź, jaka mi przychodzi na myśl to: oswobodzenie się z odgórnie narzucanych rygorów: wczesna pobudka, spakowany plecak (a w nim przepisowy strój na wf, wybrane przez system książki itd.), sztywny tryb lekcyjny (6 lub 7 razy po 45 minut z krótkimi przerwami w ogólnym hałasie i pośpiechu), popołudnia nad pracami domowymi i narzuconymi przez innych projektami. Spanie i od początku, przez 5 dni, weekend i znów, koszary.

Więc tego nie ma - jak i nie ma podobnych nakazów ("nie zaczyna się zdania od 'więc' " ;) )

Edukacja domowa to nasze życie... trochę  jak w podróży - "raz na Bali, raz na Bora Bora"- podobnie jak Neli - tyle, że z mniejszym rozmachem i bardziej stacjonarnie. Choć chyba Nela nie jest najlepszym przykładem (jej czas organizuje pewnie sztab fachowców). My mamy wolność wyboru, podążanie za własną ciekawością, pasjami, talentami. Nie ma nikogo, kto by nam cokolwiek narzucał.

Czy ja krytykuję nadzór i dyscyplinę? Ja traktuję nadzór i dyscyplinę jako opcję. Sam fakt, że porządkowała i porządkuje życie wielu ludziom, nie znaczy, że jest opcją jedynie słuszną. Piękną rzeczą w życiu bez zewnętrznej kontroli są narodziny wewnętrznej kontroli. Zewnątrzsterowność ustępuje miejsca wewnątrzsterowności. Uświadamianiu sobie różnych rzeczy o sobie: jak mi się najlepiej uczy, kiedy mi się najlepiej uczy, z czego chciałbym być bardzo dobry, co mnie porywa, co mnie nudzi, kim chciałbym być, jak chciałbym żyć.

Mój dzisiejszy post to oda do wolności. Zachwycam się nią, szczególnie dziś, u progu nowego roku szkolnego, który zaczniemy bez akademii w galowych mundurkach.

Ja co prawda o świcie będę już w pracy ale to ja wybrałam sobie taki styl. Pracuję dużo ale w godzinach, które sama wybieram. Wiem, że nie zawsze się tak da, nie chcę tym postem nikogo urazić, różnie w życiu bywa, mam wiele szacunku i pokory wobec wszystkich i wszystkiego - jedynie piszę, iż cieszę się i wdzięczna jestem losowi, że mogę. Nie wiem czy kiedyś życie nie zmusi mnie do pracy trudniejszej i w pełni kontrolowanej przez innych - tym bardziej cieszę się każdą chwilą, którą teraz mamy.

Cieszę się, po prostu się cieszę. Nie chełpię się, nie nadymam. Po prostu cieszę. I dziękuję życiu, Polsce, czasom, które nadeszły - że mogłam przejść z dziećmi na ed.


nauczanie domowe


Trochę więcej o edukacji domowej oraz moje poglądy pedagogiczne opisałam tutaj.

środa, 29 sierpnia 2018

Nasze SPA i domowej roboty serowe krakersy

Mało rzeczy lubię tak bardzo jak położenie się w piachu na płytkiej wodzie,
rozpuszczenie włosów, by falowały sobie swobodnie
i zapatrzenie się na podniebną architekturę chmur, jeśli są :)

być może przypominam wtedy wiosenną marzannę lub co gorsza topielca
(choć lubię myśleć, że syrenę ;)
ale lubię ten relaks bardzo,
zwłaszcza gdy nad jeziorem nie ma nikogo
- dzieci kąpią się na swych dmuchańcach
a ja mogę sobie leżeć i ... odrobinę straszyć  ;)

jest mi błogo w jeziornym spa :)








na kocu zajadamy się domowej roboty serowymi krakersami - dzieci nazywają je rybkersy :)




smakują obłędnie serowo - przypominają trochę amerykańskie Cheez-it :)


kruche ciastka serowe przepis


przepis na serowe krakersy ( bardzo proste w wykonaniu) podaję tutaj - polecam :)


piątek, 24 sierpnia 2018

Miejsca z klimatem - Wrocław


Kolejny wpis z naszego cyklu - miejsca z klimatem :)
Tym razem Wrocław.
Przyjeżdżamy do Wrocławia, by nacieszyć oczy Starym Miastem i atmosferą, która tu panuje
oraz dla Afrykarium, Zoo, Kolejkowa, Hydropolis, kolejki gondolowej - one zawsze cieszą, nigdy się nie nudzą.








Mamy tu swoje ulubione lody, ulubione trasy spacerowe i ulubione krasnale :)




Tym razem dotarliśmy do kolejnego miejsca z klimatem - fontanny mutimedialnej i usytuowanego obok splash parku
- był pokusą nie do odparcia ;)
o tej przygodzie tutaj:



LETNI GLAMOUR po wodnych atrakcjach :)

niedziela, 19 sierpnia 2018

Piknik pod spadającymi gwiazdami - na balkonie :)

W górach niebo rozgwieżdżone
i prawdziwe deszcze meteorów
- zamarzyliśmy, by obejrzeć je także u siebie :)

jeszcze odrobinę jasno ale my już gotowi,
wieczór pachnie pięknie,
jest ciepło i muzycznie od ptasich treli,
wyciągamy się na materacu,
rozmawiamy, wcinamy herbatniki
i czekamy :)


balkon w morskim stylu







więcej zdjęć z dziś - tutaj,

oglądanie meteorów w zeszłym roku pod zamkiem - tutaj

i dwa lata temu - tu.

Miłej nocy! :)

czwartek, 16 sierpnia 2018

Mini - performance na górskim szlaku :)


Jesteśmy w górach :)

Chłoniemy widoki, wdychamy górskie powietrze, wędrujemy :)




na szlakach dzieci robią mini-performance - podpisują kamyki i zostawiają je ku uśmiechowi innych wędrowców :)

(przy okazji ćwiczą angielski :)








....................

ostatni wpis na naszym drugim blogu - chwalę się, że uszyłam nadmorskie poduszki ;)



poduszka z kotwicą :)

niedziela, 12 sierpnia 2018

Garść radości :)

Wrócili,
zadowoleni,
uśmiechnięci,
pełni pomysłów,
znów jest tak jak lubię :)
nawet kot jakby żwawszy i radośniejszy :)

zrobiliśmy ognisko i cieszymy się sobą














PRZEPIS NA CIASTO                                                                               PRZEPIS NA ICE COFFEE


czwartek, 9 sierpnia 2018

Czas rodziców


Dzieci wyjechały,
rodzice nadrabiają zaległości czytelnicze, ogrodnicze, remontowe (garaż), randkowe (kino)
i tęsknią...


a czasem po prostu siedzą i jedzą
i tęsknią...


wpis o smoothie bananowym - klik



śniadanie w morskich dekoracjach - klik



fajne ciasto śliwkowe - przepis - klik

wtorek, 31 lipca 2018

Plażowa zabawa z mąką w roli głównej ;)

Z mąką ziemniaczaną, która zmieszana z sodą oczyszczoną 1:1 i odrobiną wody daje piękną białą masę plastyczną, zasychającą po jednym dniu :)

Dzieci zrobiły z niej małe cudeńka i zabrały na plażę - była gra w "morskie" kółko i krzyżyk oraz "przygody rybek"

miły czas :)


jak zrobić białą masę plastyczną?
masa plastyczna z sody oczyszczonej i skrobi ziemniaczanej 






















Przepis na masę "porcelanową" z mąki ziemniaczanej i sody oczyszczonej:


  • zmieszać mąkę (lub skrobię) z sodą w proporcjach 1:1 np. pół szklanki mąki i pół szklanki sody
  • dodać ciepłej wody - (do tych ilości powyżej - ciut mniej niż pół szklanki), całość podgrzać w garnku cały czas mieszając
  • po chwili masa twardnieje ale potem znów mięknie i robi się plastyczna
  • gdy łatwo odchodzi od garnka - można przełożyć do miseczki do wystudzenia i po kilku minutach pora lepić małe dzieła :)
Polecamy :)

czwartek, 26 lipca 2018

Najlepsze rzeczy są za darmo - Kraków


Dziś wpis z serii miejsca z klimatem,
Kraków,
do niego chce się wracać,
każdy zapewne po coś innego,
ja: po entuzjazm,
Kraków entuzjazmu jest pełen po brzegi :)

gdzie jak nie tutaj, przechadzając się pośród nieprawdopodobnych pomysłów na biznes,
w których powodzenie, osobiście - nie bardzo bym wierzyła (a one mają się całkiem dobrze) -
można poczuć, że wszystko jest możliwe,
da się,
wystarczy chęć, wiara
i trochę szczęścia :)

w zeszłym roku pojechałam do Krakowa po podpowiedź,
czy wchodzić w edukację domową
i czy dalej snuć marzenie o działce i domku, czy nie -
- w efekcie: weszłam i snułam,
bo już nie takie marzenia się spełniały - Kraków dowodem :)


nauczanie domowe okazało się pięknym, dobrym doświadczeniem,
które mamy ochotę kontynuować,
działka znalazła się, a i kilka miłych niespodzianek wraz z nią :)

w tym roku mam kolejne wielkie marzenie,
szalone,
zawodowe,
Kraków podpowiada, by spróbować :)

jak by co - będzie na Kraków ;)





Cokolwiek zamierzasz zrobić, 

o czymkolwiek marzysz, 

zacznij działać. 

Śmiałość zawiera w sobie geniusz, siłę i magię.

Goethe

poniedziałek, 23 lipca 2018

Słodkie kalorie - garden party w lipcu :)


Jest co najmniej kilka powodów, by lubić ten lipiec,
ja dziękuję za duże porcje serdeczności i życzliwości, które dostałam,
nowy letni pokój, który wspólnymi siłami z dziećmi udało nam się popełnić
(nowy, bo odmieniony, letni bo ma słońce lata w sobie, i chmurkę białą, i błękit nieba),
dziękuję też za nowy pomysł, który błąka mi się po głowie,
a właściwie rozpycha łokciami ;)
i za pomyślności z działeczką dziękuję,
i za dobre humory,
za bose stopy na rozgrzanym piasku,
za rozmowy na ciepłej od słońca werandzie,
i za kilka monsunowych dni,
które co prawda oczyściły me róże z płatków
ale i pobudziły do wypuszczania nowych pąków,
i trawę zieleńszą uczyniły,
dziękuję za miły dzień na nieco hipsterskim zlocie food-trucków,
i śpiewy w samochodzie
i nieprzeczytane książki - bo tyle się działo :)

taki lipiec, prosto z bajki, chciałoby się świętować i świętować,
nakryliśmy ogrodowy stolik, zrobiliśmy lemoniadę, trochę galaretek i babeczek
i zaprosiliśmy Gości :)































































wtorek, 17 lipca 2018

Doskonałe czy niedoskonałe?


Rysowaliśmy patykami po piasku

- Mamusiu, czy lepiej jest gdy coś jest doskonałe czy niedoskonałe?

masz ci los! dziesięć lat macierzyństwa i w miarę łatwych pytań,
przyszła pora na trudniejsze ;)

zatem... jakby to powiedzieć... syntetycznie...

w pewnym sensie zadowalanie się doskonałością to zadowalanie się połową,
otóż -

współczesny świat zapisywany jest zero-jedynkowo - sama jedynka niczego by nie zdziałała, potrzebuje zera,
nie mówilibyśmy tak dużo o medalu, gdyby nie jego druga strona ;) i tak dalej: dzień i noc, światło i cień, zawsze plus i minus,

Leonard Cohen śpiewał:



We wszystkim jest szczelina,
przez nią światło dostaje się do środka,

tak to trochę poetycko,
i z przenośnią,
ale czujemy, że te szczeliny i niedoskonałości są potrzebne,

podobnie w filozofii i stylistyce Wabi - sabi - piękne, idealne jest to, co ma skazy, jest "nieidealne",
jest też japońska sztuka ceramiki: kintsugi,
w której pęknięcia wypełnia się pozłacaną żywicą
- dają pobudkę do refleksji, że te "blizny" mówią o historii,
w pewnym sensie o tym, że naczynie ma swoje "przeżycia" i to one czynią je niezwykłym
- trochę jak zmarszczki na twarzy mądrych, dobrych ludzi;

czy nie jest łatwiej żyć z taką filozofią?
jest bardziej "user friendly"- łagodna i przyjazna,
nie musimy za wszelką cenę dążyć do doskonałości,
bo to niedoskonałość i doskonałość razem wzięte tworzą całość,
pełnią są oba bieguny i wszystko pomiędzy,
jak my :)
jak nasze dzieła :)






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...