Subskrybuj:

poniedziałek, 20 maja 2019

Spacer nad jezioro z pieskami - filmik



blog o Maltanczyku
Maltańczyki Moris i Mela nad jeziorem   

  Jeszcze nie minęła mi frajda z robienia filmików z podkładem muzycznym ;)
Tym razem: pierwszy spacer naszych Maltusi nad jezioro - słońce, łabędzie, dużo piachu i przede wszystkim dużo wody :)
Po powrocie kąpiel, suszenie suszarką i drzemka.
Niby zwykła sobota ale dla naszych czworonogów to już prawie poziom zaawansowany w treningu uspołeczniania ;)

  • chodzenie przy nodze przy dużej ilości czynników rozpraszających (tu oblaliśmy ;)
  • nie zwracanie uwagi na rowery (oblane)
  • spokojne, bez przesadnej radości witanie przechodniów (też do ćwiczeń - ogonki znów się prawie urywały na widok każdego, kto powiedział "o jaki ładny piesek!" ;)
  • bieganie na smyczy przy nodze (całkiem, całkiem)
  • siadanie przy ławeczkach bez wyrywania się we wszystkie strony (zaliczone)
  • spokojna reakcja na wózki, hulajnogi, rolki, jeździki (zaliczone)
To tak żartem - oczywiście dużo jeszcze przed nami, zwłaszcza emocje na widok rowerzystów musimy oswoić gdyż wkrótce planujemy zakupić kosze i podróżować na rowerach z Maltusiami. Może pokuszę się o wpis "jaki koszyk na rower dla Maltańczyka", gdyż aktualnie żyję tym tematem :)

Wkrótce kolejny etap uspołeczniania - wycieczka pociągiem ale tymczasem filmik z naszego spaceru nad jezioro i kilka chwil potem w domu:



piątek, 10 maja 2019

Maju, cóż zobaczymy dziś... - filmik o naszych majowych poczynaniach


domek letniskowy 35m2
Maltańczyki: Melody i Moris


"Poczyniliśmy" domek nad morzem,
poczyniliśmy wielkie koszenie w ogrodzie
ale przedtem - popełniłam jeszcze filmik o harcach naszych psów wśród setek mleczy i tulipanów :)

Nasze M&M-sy (Mélody & Moris) rosną jak na drożdżach,
energii mają mnóstwo i pomysłów także :)

Zatem filmik z nimi z zarośniętego ogrodu (dziś już wygląda lepiej ;)
oraz drugi znad morza:







Zapraszam także na naszego bloga o szukaniu działki i budowie domku:


blog Vyspa   Domek nad morzem

czwartek, 25 kwietnia 2019

Świętujemy rocznicę ślubu...

... domkiem :))

Tak się cudnie złożyło, że akurat w dniu naszej piętnastej rocznicy przyjechał na naszą nadmorską działeczkę tir z domkiem :)


blog dom nad jeziorem


Wymarzonym :)

Rośnie jak na drożdżach - więcej ujęć z budowy na naszym blogu poświęconym nadmorskiej działeczce:


blog Domek nad morzem - budowa domku letniskowego 

sobota, 13 kwietnia 2019

Kwietniowy Bałtyk

   Mija już drugi miesiąc wakacji dzieci, czas leci, dzieje się dużo, wiosennie :)
Korzystając z pięknej pogody wybraliśmy się nad Bałtyk, na naszą działeczkę na wyspie.


prom na Baltyku


Przywitały nas słupki fundamentowe, które załatwialiśmy przez telefon :) (cudnie, że można zaufać ludziom :)


fundament w postaci mikropali jak wyglada


   Pomalowaliśmy je bitumem dla poprawy odporności na wodę, właściwie to dzieci pomalowały i to by było na tyle, co mogliśmy na naszej działeczce zdziałać. Będzie domek - będziemy się starać: malować, urządzać, tymczasem podróżowaliśmy sobie, spacerowaliśmy i objadaliśmy się rybkami. Pogoda była przecudna :)


gdzie sa puste plaze nad Baltykiem


Hotelik znaleźliśmy w pobliżu działki i cieszyliśmy się myślą, że to może już ostatni raz jak w tych nadmorskich okolicach śpimy "nie u siebie" - może następne noce będą już pod własnym dachem? Może... Plan jest taki, że domek będzie gotów na tegoroczną majówkę. Ale nie zapeszam, tfu tfu ;)


piekne deptaki nad baltykiem


Wieczorami chłodno jeszcze ale zapach morza i plaż po zachodzie słońca jedyny...


kwietniowy wieczór na plazy


I do tego kwitnienie całego świata - jak to mówi moja córcia :)


jak jest w Swinoujsciu wiosna


Działeczkę mamy w obszarze Natury 2000 - na terenie ostoi ptasiej i wszędzie wokół świergot ptaków, trzepot skrzydeł, przelatujące nad głowami wielkie ptasie klucze, magia.

Zrobiłam filmik z naszego wyjazdu (bardzo amatorski ale starałam się :) - z czasem może będą lepsze :)



Pozdrawiam wiosennie!
Gdyby ktoś miał ochotę zajrzeć na naszą działeczkę i obejrzeć więcej zdjęć - mam jeszcze jeden wpis na drugim blogu - o domku nad morzem, zapraszam :)


blog Domek nad morzem

niedziela, 24 marca 2019

Co dobrego w marcu? (pieskie życie ;)

Świat nasz kręci się teraz wokół Maltusi :)
Wszyscy rozkochani :)

blog o maltanczyku

     Z Morisa wyrasta opiekuńczy bohater, nieustraszony, szybki jak wiatr, bardzo cierpliwy wobec wszystkich (Meli także), uwielbiający ludzi, gwar, entuzjastycznie podchodzący do wszystkiego.
Melunia jest ostrożniejsza, uwielbia biegać za Morisem, ale gdy ten pobiegnie wieczorem w jakiś ciemniejszy kąt ogrodu, biegnie do mnie w te pędy jakby chciała powiedzieć: Chodź szybko, on wszedł w ciemność! Co to będzie?!
     Moris biegnie sprawdzić każdy dźwięk w ogrodzie, Mela zatrzymuje się w pół drogi, patrzy na mnie i pyta wzrokiem: "Myślisz, że nic nam tam nie grozi?" 
     Gdy jestem czymś zajęta w ogrodzie, a w pobliżu przechodzą spacerowicze - Moris biegnie i cieszy się, skacze przy furtce, tańczy niemal i cały jest tą radością. Mala natomiast co chwilkę przybiega do mnie i trąca nosem: Chodź! chodź! tam się dzieje coś superowego! chodź, pokażę Ci!
     Tacy są, przekochani :)

blog o maltanczykach

    Uczymy się współpracy: Mela łapie wszystko w lot ("siad","leżeć", podaj łapę", "poproś"), Morisek też już to potrafi ale przy każdej nowej lekcji ma wypisane na twarzy: "znowu? czy to konieczne? a może byśmy pobawili się w coś innego?" :)


blog dom nad jeziorem




blog o zyciu z psem




jak rosną maltanczyki


Mnóstwo radości z nimi, słodziaki małe :)


maltanczyki szczeniaki blog




blog o malych psach




jaki jest charakter maltanczyków




wprowadzanie drugiego psa




blog o dwoch psach

niedziela, 24 lutego 2019

Zaczynamy 7-mio miesięczne wakacje :)

   Dokładnie to dzieci zaczynają :)
W piątek mieli ostatni egzamin i od soboty już wolność :)

   Edukacja domowa ma na pewno swoje minusy ale dzisiaj widzimy tylko plusy :)))
Zagospodarują sobie ten nadchodzący czas tak, jak tylko będą mieli ochotę. Końcówkę zimy, wiosnę, lato, początek jesieni - zrobią z nimi co będą chcieli :) Skończyli 5 klasę, pracowali pilnie, egzaminy nie były bułką z masłem (to nie jest tylko formalność). Wiedzy w głowach jest dużo ( w mojej - rykoszetem - także ;), teraz sobie troszkę spokojnie pozapominamy - by, jak to mówi moja Córcia - zrobić miejsce na to, co lubimy ;)

  Poniżej wybrane z naszych projektów - szkoła zachęca, by je przywozić na egzaminy (dzieci wówczas idą na ustne z czymś, o czym mogą swobodnie rozmawiać), a że raczej nie zostawimy ich dla potomności - utrwalamy ku pamięci:

projekty szkolne w nauczaniu domowym
wybrane projekty z naszego nauczania domowego


pomoce w nauczaniu domowym
makieta Londynu (jak wszystko pójdzie dobrze - wybierzemy się tam na urodziny)


pomoce w edukacji domowej
scrapbooking - książeczka z czasownikami nieregularnymi



mapka zawiera obliczenia pół i objętości brył :) więcej na blogu Domek nad morzem - klik

   W tym roku zaczęliśmy edukację domową w październiku (klik). Trochę odpuściliśmy ukulele i języki (poza obowiązkowym angielskim), by skupić się na nauce - teraz pewnie powoli do nich wrócimy. W marcu całkowity luz, potem w zależności od nastroju - różności: i o koniach ktoś przebąkiwał (mamy stadninę pod nosem, szkoda ciągle zaniedbywać temat), i o tenisie Synuś mówił, zobaczymy.

   Od jakiegoś czasu dużo rozmawiamy o zawodach - moi mili coraz bliżej decyzji co chcieliby robić w życiu, w jakim kierunku się kształcić - myślę, że moglibyśmy wdrożyć plan bliższego zapoznawania się z tym, jakie ludzie mają prace - które dają im spełnienie, które nie. Może to dobry czas, by spróbować tego i owego, zobaczyć w praktyce jak wygląda praca na różnych stanowiskach, porozmawiać z ludźmi i generalnie poszerzyć sobie horyzonty dotyczące przyszłej pracy - jaka by ona nie była - by sprawiała radość, a nie poczucie zniewolenia. Córci marzy się praca cukiernika-artysty, kiedy indziej rozmyśla o weterynarii i pracy w zoo. Są też marzenia o dogoterapii albo o szyciu i tkaninach artystycznych. No i jaką tu szkołę średnią wybrać? Chyba pora przyjrzeć się tym zawodom bliżej, zobaczyć ich codzienność. Może właśnie tak wykorzystamy nasze wolne miesiące?

niedziela, 17 lutego 2019

Zimowe psygody Maltańczyków: Mélody i Morisa :)

Melody & Moris mają w lutym pierwsze w swym psim życiu psygody :)

Bo to i ważna nowość: spacery - właściwie brykanie po śniegu w ogrodzie,
i przejażdżki autem tu i tam (trzeba się socjalizować i "bywać" :),
to także pierwsze noce na dole bez towarzystwa ludzi (ludzie poszli spać do siebie :),
i zostanie samemu, tylko we dwoje, w domu - to dopiero mogła być prawdziwa psygoda ale - choć nie wiemy jak spędzona - nie pozostawiła po sobie żadnych zniszczeń (kable wszystkie nietknięte, buty na swoim miejscu, nawet ręczniki papierowe nie pogryzione :)


blog Dom nad jeziorem


Największa radość: dwór :)
Moris śniegiem zachwycony, Mela na początku ostrożna, niepewna, pod wpływem kumpla - przekonała się do tego mokrego, białego coś :)


blog Dom nad jeziorem




blog o życiu na wsi


Melcia zazwyczaj zachwycona, ma jednak chwile, kiedy chce na rączki - to wszystko jednak bardzo mokre i ciut jakby za zimne :)


blog Dom nad jeziorem


  Patrzę na nich z przyjemnością, pięknie się dogadują (nie, żeby nie było tarmoszenia - jest - ale poza tym są dla siebie czuli i bardzo słodcy - akceptują wzajemne rozpychanie się przez sen, wtulanie się, jedno drugiemu potrafi ustąpić miejsca, odpuścić w tym czy owym) - mam wrażenie, że są bardzo szczęśliwi razem :)


jak wprowadzić drugiego psa


Dzieci to już totalnie straciły głowę - noszą, całują, tulą co chwilę :)


dwa psy w domu

małe Ktosie tyle wnoszą radości :)

czwartek, 7 lutego 2019

Edukacja domowa - za nami egzamin z geografii :)

Już po :)
Sporo było nauki, bo i skalowanie map, krainy geograficzne Polski ze szczegółami, elementy litologii, oceany oraz strefy klimatyczne i krajobrazowe świata, historia podroży geograficznych przez lądy i oceany, wielcy odkrywcy i ich biografie ale - tadam! i uff.... - już z głowy :))))

Cieszę się, gdyż Marco Polo w Indiach, Magellan na Pacyfiku, James Cook na Hawajach i David Livingstone w Zambezi śnili mi się po nocach :) Nie, żeby to były niemiłe sny ale chwilowo podróżowania mam dość ;)

Było też trochę perturbacji z projektami, bo akurat, gdy wpadliśmy na pomysł zrobienia makiet z papieru mache, zabrakło nam mąki ziemniaczanej więc mieszaliśmy z mokrym papierem (zblendowanym kuchennym sprzętem ;) ) wszystko, co było sypkie w szafkach (cukier puder, mąkę pszenną, skrobię) i ostatecznie, gdy te dzieła schły - zapaszek rozchodził się nieszczególny :/
Czego się jednak nie robi, by dzieci szły na egzamin w poczuciu, że w razie czego wesprą się projektami i opowieściami o nich ;)


blog o edukacji domowej egzaminy
nasze projekty z "papieru mache" ;) 


blog o nauczaniu domowym
nasz "papier mache" krok po kroku :) 



blog o nauczaniu domowym
makieta - jaskinia  



egzaminy na edukacji domowej



blog o edukacji domowej i egzaminach



jak wyglądają egzaminy na edukacji domowej



jak wyglądają egzaminy w nauczaniu domowym

Ostatecznie wszystko poszło fajnie ale stres jednak odrobinę jest, zawsze, zwłaszcza u mamy 
Zatem żegnaj geografio, do jakiegoś października ;)) 

piątek, 1 lutego 2019

Dwa szczeniaki w domu - nasze początki :)

Mija dziesiąty dzień odkąd mamy pod dachem dwa małe szczeniaczki rasy Maltańczyk :)
Jak jest?

Nasze wzloty i upadki:

- zacznę od upadków:

  • tracimy już siły na ciągłe mycie podłóg - małe lejki leją co rusz (sytuacja, mam nadzieję, zmieni się co nieco, gdy będą już po drugim szczepieniu i kwarantannie i powoli zaczniemy trening czystości w ogrodzie - oby przyszła już odwilż i zrobiło się cieplej)
  • część naszych trosk kręci się wokół tego co zjadły maluszki  (także z podłogi), czy nie bolą ich brzuszki, dlaczego kupka nie taka jak powinna być (a gdy już taka w sam raz - to radość wielka ;)
  • małe białe futerka brudzą się szybko po wdepnięciu w to i owo (po czym roztaczają woń nieszczególną) i trzeba te łapki i inne części myć (czasem kilka razy dziennie)

to tyle z ciemnej strony,
a z jasnej:

  • więcej biegamy, jeśli biegami można nazwać gonitwy z psiakami dookoła kominka - po drodze jest kuchnia, wykusz, salon i jeśli jest się cały czas pochylonym do wewnętrznej, to można się nawet nie przewrócić (szczeniaczki wywracają się na tym ciągłym niemal zakręcie non stop, przebierają przy tym łapkami w powietrzu byle tylko pozbierać się i gonić dalej i jest to wszystko przezabawne :)
  • generalnie nie da się przy nich być poważnym - co chwilę coś wymyślają (jeśli tylko nie śpią), angażują nas do zabawy (lub siebie), co w każdej wersji jest miłe dla oka (no może z wyjątkiem momentów, kiedy tarmoszą się i podgryzają, co mnie nadal trochę stresuje)
  • dużo śpią - to jest zdecydowany plus, gdyż podczas "nie - snu" jest bardzo intensywnie, potem jednak padają i robi się cicho i spokojnie ;)
  • są cudownie przytulaśne i całuśne, przy czym mają oceany cierpliwości w sobie - zwłaszcza Ola lubi je nosić na rękach, sadzać na kolankach, czesać, głaskać, a one na wszystko jej pozwalają w ilościach nieograniczonych
  • witają każdego z taką radością, jakby wrócił z dalekiej podróży, a nie ze sklepu na przykład, nie posiadają się wręcz ze szczęścia w takich chwilach - podobnie rano, po przebudzeniu
  • śpią pięknie - w okolicach 22 już głęboko zasypiają i potrafią przespać do rana, chyba, że coś je obudzi w nocy (psy we wsi na przykład), wówczas fukną kilka razy i dalej śpią (trenujemy je, by spały na podłodze, żadnego wchodzenia do łóżek)
  • generalnie staramy się je prowadzić na ciche psy - mówimy do nich spokojnie, raczej cicho, staramy się nie wyzwalać warczenia zabawkami typu przeciąganie sznurka itp., przerywamy biegi gdy któremuś wyrwie się z emocji jakieś warknięcie lub szczeknięcie, no, oczywiście zobaczymy jak nam to pójdzie ale zdecydowanie staramy się, by wychowały się na pieski łagodne, bez niepotrzebnych nerwów i ciche (oby się udało ;)
  • są dla siebie nawzajem bardzo serdeczni (z wyjątkiem chwil na tarmoszenie się ;)

Tyle na dziś,
na pamiątkę - jak nam te początki mijają :)

kilka fotek naszych M&M-sów, jak mówi na nie K. :)


blog o maltańczykach


i krótki filmik z nimi:





blog Dom nad jeziorem blog o maltańczykach i edukacji domowej
lubimy razem spać :)



małe maltańczyki blog




blog o nauczaniu domowym i psach

niedziela, 27 stycznia 2019

Zwiedzamy wystawę psów

Chcieliśmy podpatrzyć jak w praktyce wygląda przygotowanie psów do wystawy,
a ponieważ w ten weekend odbywała się akurat zimowa wystawa w Expo Silesia - więc pojechaliśmy :)

blog Dom nad jeziorem
zimowa wystawa psów


wrażeń mnóstwo :)
spędziliśmy dużo czasu na obserwacji przygotowań do konkursów, ostatnich starannych zabiegów pielęgnacyjnych i - co nas szczególnie interesowało - samego przebiegu konkurencji,
okazało się to zupełnie nietrudne: kilka przemarszów po dywanie, jeden mini bieg, chwila na stoliku, by sędzia mógł ocenić zgryz i inne szczegóły, i koniec,


blog o maltańczykach
Maltańczyki na wystawie


  Pytałam dzieci co sądzą - czy chcieliby wystawić kiedyś swoje pieski (wówczas musielibyśmy zapuszczać im fryzury - innymi słowy: zero obcinania), czy wolą taki krótki, komfortowy dla piesków włos ale wówczas nie mogłyby zakwalifikować się do wystawy -

odpowiedź moich miłych: chcą kiedyś spróbować!

zaskoczyli mnie :)
oczywiście nie wiem, czy wytrzymamy w tej decyzji - pielęgnacja włosa maltańczyków jest w istocie bardzo wymagająca, tymczasem jednak spróbujemy, odpuścimy obcinanie i zobaczymy co to będzie :)

maluszki zostały z Ciocią na czas wystawy - na pocieszenie uszyłam jeszcze jedną maskotkę ze skarpetki i dziecięcego body :)
- jak to powiedziała maja córcia: PSYRENKĘ - syrenkę dla psa :)


więcej fotek na blogu Domek nad morzem - klik

piątek, 25 stycznia 2019

Pierwsze noce z dwoma szczeniakami

 Padło na mnie - na pytanie kto śpi na dole ze szczeniakami każdy znalazł dobry wykręt tylko nie ja ;)
Sen mam czujny więc nalałam sobie lampkę wina, by budzić się tylko jeśli będzie jakaś większa draka - drobne popiskiwanie i pomiałkiwanie miało nie robić na mnie wrażenia ;)

Przetrzymałam towarzystwo do północy na zabawach i po cichu liczyłam, że zmęczeni padną. Spaliśmy do piątej a obudziłam się tylko dlatego, że jakiś wewnętrzny niepokój nie pozwalał mi na spokojny sen - bo przecież coś się musiało stać skoro jest tak cicho! Naprawdę nic się nie stało - skrzaty spały, jeden na drugim :)

Potem zrobiło się gwarnie i wesoło - dzieci zeszły na dół z pierwszymi promieniami słońca, wszyscy chcieli się bawić, jeść, pić, sikać, wszystko naraz. Intensywny poranek skończył się dla najmłodszych kolejnym sennym padnięciem, a starszaki zabrały się za lekcje.

Powoli przyzwyczajam się do nowego poziomu czujności - właściwie to uczę się nie zwracać uwagi na szczenięce naskoki, fikołki, podgryzanki, tarzanki itp. W pierwszym odruchu chciałam biec i sprawdzać, czy ktoś karku nie złamał lub ucha nie stracił ale z godziny na godzinę jestem dzielniejsza i bardziej odporna. Prawdopodobnie nic sobie nie zrobią tarmosząc się się co rusz (choć wygląda to chwilami niebłaho), muszę jednak cały czas strofować się, że moja interwencja nie nauczy ich niczego dobrego. Muszą sobie sami wypracować swoje relacje i wzajemną uważność.

Poza tym jest mnóstwo całowania, przytulania, smyranek i radości.

A dzisiejsza noc była jeszcze lepsza. Ja spałam już snem spokojnym, oni na podłodze obok twardo i nieprzerwanie do świtu, jest naprawdę dobrze. Wypominam im teraz tylko, że idea była taka, że zajmują się głównie sobą a nie mną, nami. Otóż mam przed sobą sporo pracy na komputerze, dzieci lekcje, a skrzaty co rusz zaczepiają nas, by się bawić (lub pieścić ;)

Z różnych obserwacji:
- Mela jeszcze nie łapie sensu zabawy piłeczką (dojdziemy do tego :)
- Moris jest wrażliwym obrońcą - spadła na Melę plastikowa pokrywka - to na nią naszczekał w stylu: "a spróbuj jeszcze raz to zrobić, a będziesz miała pokrywko ze mną do czynienia!"
- sikają nadal wszędzie (nasz trening czystości ma się nijak :/ )
- spalam przy tym myciu podłóg masę kalorii - więc ostatecznie mogą sobie sikać ;)
- oba kochają suszone (wędzone chyba?) ucho ze sklepu zoologicznego (choć strasznie ciężko kroi się go na małe kawałeczki) - przy tym naskakują najpierw na nie jakby to była żywa zdobycz (wyglądają przekomicznie :)))
- Mela jest typem gaduły (chodzi i coś tam sobie mruczy), Moris jest cichy (odzywa się tylko w wyjątkowych sytuacjach)

Cudni są :)



Tak śpią:

blog Dom nad jeziorem

nasze Słoneczka :)

blog o szczeniaczkach


piękny dzień :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

SUBSKRYPCJA - obserwuj bloga przez e-mail