niedziela, 11 listopada 2018

Co u nas słychać w listopadzie?


Staramy się zwalniać,
jesień nastraja ku temu więc podłapujemy łagodny rytm i leniuchujemy kiedy się da :)
choć w miarę możliwości aktywnie (ta pogoda! - czy ktoś kiedyś widział TAKI słoneczny listopad?)

- u nas na łąkach nadal kwitną bławatki i rumianek - jeździmy rowerami po wiejskich dróżkach i nasycamy nimi oczy - czasem zatrzymujemy się, by poszurać w liściach :)












- przy okazji spalamy kalorie :) - zaczęłam niedawno dietę więc te rowery mają też odchudzający cel ;) (nic wielkiego z tą dietą, ot, redukcja pieczywa, masła, słodyczy oraz - jak to się mówi teraz ładnie - tonic activity - więcej ruchu "przy okazji" (moją inspiracją jest Oleńka, która nawet jak siedzi to macha nogami, jak chodzi to tańczy, a jak stoi to podskakuje lub robi przebieżkę w miejscu - jest wygimnastykowana, szczuplutka i rusza się non stop :) ( w przeciwieństwie do mnie, która kocha fotel)

- a'propos foteli - pozbyliśmy się naszych starych, malowanych przeze mnie ;) i przez chwilę mieliśmy miły minimalizm na parterze :) było cudnie choć trochę mało wygodnie ;) (ostatecznie skorzystaliśmy z wyprzedaży ostatnich "legendarnych" foteli Jennylund z Ikea w moich wymarzonym białych pokrowcach) (już szyję im zastępstwo :)




- wieczorami jeździmy sobie czasem tramwajami, by popatrzeć na miasto nocą (nasz Synuś uwielbia)
- oglądamy też domowe filmy z tego kończącego się roku i wymyślamy jakie jeszcze "musimy" nakręcić (film o Kici, która wraca ze spaceru cała w nasionach chwastów, potem film o lepieniu pierwszego bałwana itp.)
- przy kuchennym stole wybieramy zdjęcia do wywołania i przygotowujemy albumy pod choinkę,
- robimy członkom rodziny listy marzeń - by Mikołaj miał rozeznanie ;)
- robimy także listy maleńkich wymarzonych prezencików - takich, które będą później pasowały do codziennych przegródek w kalendarzu adwentowym (niektóre z nich to vouchery, np.: voucher na masaż po plecach, voucher na naleśniki z nutellą, voucher na dzień wolny od matmy itp.)
- w Andrzejki planujemy jak co roku lanie wosku, teatrzyk cieni i dużą szklaną misę z losami - tymczasem je przygotowujemy (typu: "Lada dzień ubierzesz koszulkę na lewą stronę", "Niespodziewanie usiądzie na Tobie biedronka", "Przed Tobą tydzień zmierzwionej grzywki", "Spodziewaj się kota, który zamiauczy tylko dla Ciebie", "Spotkasz wkrótce ślimaka bez muszli - uważaj na niego, bo może być w złym humorze ;)" - takie głupotki :)
- wieczorami włączamy też czasem naszą dyskotekową lampę, która robi kolorowe efekty na suficie i tańcujemy do muzyki
- wymyślamy dla członków rodziny napisy do łakoci typu: "zjedz mnie, gdy spadnie Ci cukier ;)" i szykujemy im zapas na zimę
- powoli zaczynami już puszczać sobie amerykańskie świąteczne przeboje - to nic, że za wcześnie, my lubimy ;)
- robimy ogniska, palimy liście, przy okazji zapraszamy gości i smażymy kiełbaski
- i uczymy się - tak, tymczasem szczególnie intensywnie historii, biologii i informatyki, gdyż będziemy próbowali zdać je już w grudniu,

tak mija nam listopad miło,
oby ta pogoda utrzymała się jeszcze :))

Pozdrawiamy!



sobota, 27 października 2018

Deser pod tęczą i dobre wieści

To był intensywny tydzień :)
Nasze plany działkowe posunęły się znacząco do przodu i wydarzeń i radości było w bród :)

blog nad morzem

mieliśmy piękną tęczę - może to zapowiedź kolejnych pozytywnych informacji?
oby :) oby :) - mamy jeszcze ostatni dokument do otrzymania:


wyłączenie gruntu z produkcji rolnej


Kicia świętowała dobre wieści na swój sposób, a Ola jej oczywiście na wszystko pozwalała ;)


odrolnienie działki




dom nad jeziorem



Więcej szczegółów o naszej działce i odrolnieniu na naszym drugim blogu:


blog VYSPA - jak krok po kroku przygotowujemy się do zakupu działki nad morzem


Miłego weekendu!

poniedziałek, 22 października 2018

Wdzięczność

Post ku pamięci - o zwykłym niezwykłym dniu, który - bądź co bądź - budzi we mnie szacunek do ciała, w jakim przyszło mi żyć :) I wdzięczność za zdrowie. Nie często myślę w ten sposób ale dziś byłam multizadaniowcem i naprawdę powinnam być memu body wdzięczna :)

pobudka 5.00, skrobanie szyb, wyjazd do pracy po ciemku jeszcze,
krótka dniówka choć intensywna i powrót do domu,
nauka z dziećmi, potem wspólny wyjazd do mieszkanka, w którym popękał sufit - rozrabianie gładzi gipsowej, szpachlowanie na drabinie, malowanie przy okazji w kilku miejscach,
powrót do domu, po drodze szybkie zakupy,
potem w domu chwila na oddech i wyjście do ogrodu,
tam - koszenie trawy wzdłuż płotu i sadzenie kilku drzew (jesień w końcu, a mi się marzą czerwone dęby w ogrodzie)
- koszenie akurat dziś, gdyż jutro ponoć załamanie pogody,
kopanie dołków pod drzewka, sadzenie, dosypywanie ziemi, przy okazji zbieranie nasion z resztek kwiatów,
po pracach ogrodowych - gotowanie obiadu dla dzieci: kurczak, ziemniaki, ogórek,
po obiadokolacji - praca, dostałam prośbę o pilną opinię, trzeba było usiąść i napisać,
teraz jeszcze tylko prasowanie ubrań na jutro i można pójść spać :)

K. się śmieje, że słyszał, że przy pracy umysłowej prace fizyczne to taki odpoczynek ;)



niedziela, 21 października 2018

Śniadanie w ogrodzie - sesja jesienna i sadzenie tulipanów


Poprosiłam K. by poszedł po szczypiorek do twarożku do ogrodu (rośnie u nas gdzie chce, po latach rozsypał się po najdziwniejszych kątach),
K. wrócił z dużym pękiem ale nic w nim prawie nie było szczypiorkiem ;)
- żartuję sobie z niego, że chyba chce nam sprawić "jesień kuchni fusion",
może uważa, że pora otworzyć się na nowe smaki ;)








On natomiast żartuje sobie ze mnie, a dokładnie z moich zakupów - 100 cebulek białych tulipanów Hakuun - piękne, dorodne okazy - według K. tuczę tylko nasze krety i wiosną będą przypominać borsuki ;)




mimo wszystko może coś wzejdzie :)




jestem dobrej myśli :)



dziś na przemian sadzę i fotografuję,
bawię się filtrami,
a potem wracam i sadzę,
dużo pracy ale taki czas,
pocieszam się - ile to kalorii spalonych! ;)

Miłego tygodnia! :)

poniedziałek, 15 października 2018

Edukacja domowa - jesienne foto-migawki

Cieszymy się pogodą i podróżujemy,
w podręczniku do geografii mamy rozdział: Wyżyna Śląska
- wsiadamy zatem w pociąg i zaznajamiamy się z Wyżyną na żywo ;)



blog o nauczaniu domowym DOM NAD JEZIOREM




blog o nauczaniu domowym DOM NAD JEZIOREM




edukacja domowa - nasze dzieci nie chodzą do szkoły




dom nad jeziorem blog o nauczaniu domowym


przy okazji mamy wielkie kasztanobranie :)


dom nad jeziorem blog - edukacja domowa


a w ogrodzie markerem kredowym malujemy kasztany we wzory :)


malowanie kasztanów czym je malować


więcej naszych kasztanowych malowideł - na naszym drugim blogu: vyspa - domek nad morzem:



twórcze zabawy z kasztanami - blog vyspa



poniedziałek, 8 października 2018

Jesienne przyjęcie w ogrodzie

Oj jak trudno było mi zebrać się do pracy w ogrodzie ostatnio,
trawnik wołał o koszenie,
krzewy o przycięcie,
kwiaty traciły już nasiona i najwyższa pora była je zebrać...

tak, zrobiłam sobie ogrodowe lato w rytmie slow, to nazbierało mi się,
kosiłam cały dzień, 700m2 trawnika, czego nikt z Gości i tak nie zauważył (pewnie gdybym nie skosiła, to by zauważyli ;) - tak to już jest ;)

pogoda była piękna, przyjęcie urodzinowo-imieninowe zbliżało się, trzeba było zakasać rękawy,
do wysprzątania domu też musiałam się zmusić,
coś chyba nie najlepiej ze mną ostatnio,
głowa całkiem gdzie indziej,
przyziemne sprawy kosztują mnie sporo wysiłku.

Ale przyjęcie udało się,
było wesoło i sportowo (badminton, rzutki) - można było spalić trochę kalorii ;)




na konkretnie upichciłam schab na zimno i koreczki z tych ciasteczek serowych, które ostatnio robiłam z dziećmi - uwielbiam ich mocno serowy smak,




do kociołka powkładałam kiełbasy, grzyby, ziemniaki, cebulkę - wyszły fajne pieczonki :)
na ciepło, z gorącą zupą z dyni, smakowały całkiem całkiem :) (do zupy z dyni dosypuję curry i białego pieprzu - polecam :)




na gorąco była też czekolada w fondue z owocami - zestaw do fondue znaleźliśmy z mężem podczas remontu w garażu tego lata (odkrycie po 14 latach, gdyż był to nasz prezent ślubny, ekhm ;)

przydał się :) dzieci zachwycone :)








na zimno i słodko była galaretka z musem brzoskwiniowym,




owoce i ciasteczka, które uwielbiam z mlekiem (są lekko gumowe, ciągnące się, przypominają trochę te z Subway'a) (przepis na naszym blogu Vyspa - domek nad morzem)




był też torcik czekoladowy z płonącą fontanną :)








bardzo miły dzień ale chyba potrzebuję trochę zwolnić,
zwłaszcza, że dziś w pracy od świtu pełna koncentracja :/
ile jeszcze dni do weekendu?
poniedziałek? ;)   

******
nasze przyjęcie jesienne w zeszłym roku - odnośnik
i dwa lata temu :) - klik

wtorek, 2 października 2018

Edukacja domowa - jak będziemy pracować w tym roku, by szybko wszystko zdać

i znów mieć wakacje :)

Dzięki edukacji domowej mieliśmy wolne od marca - 7 miesięcy balangi :) No, nie próżnowaliśmy całkiem - uczyliśmy się języków, gry na ukulele, przeczytaliśmy duuużo książek, bywaliśmy tu i tam, bawiliśmy się, a zabawa jest bardzo ważna :) - polubiliśmy ten tryb.
Pora jednak siąść do książek. Kurier przywiózł je pachnące świeżością, ładnie wydane, myślę, że mają w sobie mnóstwo ciekawostek, ekhm ;)
w każdym razie mini rogi obfitości rozdane ;)


blog o nauczaniu domowym



Jak będziemy pracować w tym roku:

  • chciałabym każdy rozdział książki od razu opracowywać w układzie: pytanie - odpowiedź (tak jest łatwiej zapamiętać co jest ważne i mniej będzie pracy przed egzaminami)
  • historię od razu będziemy przerabiać na filmiki - dzieci je lubią, opowiadają przed telefonem co jest esencją wydarzeń plus ważne daty im towarzyszące, potem w wolnych chwilach wspólne odtwarzanie, trochę śmiechu przy tym i głowa zapamięta
  • z biologii zapowiada nam się parę fajnych projektów - przejrzeliśmy książkę i już wiemy, że na pewno poczynimy jakąś komórkę w maxi skali z mitochondriami, wakuolami itd. (sama jestem po biol-chemie więc bawić się będę radośnie ;)
  • geografia w tym roku przyjemna - krainy geograficzne więc i podróży kilka trzeba będzie zrobić i filmy o Polsce pooglądać - będzie miło :)
  • matematykę trzeba będzie codziennie choć trochę
  • język mamy już niemal przerobiony z zakresu 5 klasy 
  • do informatyki zgłosił się Tatuś 😎
  • polski - lektury już przeczytane, reszta zapowiada się... może nie frapująco ale damy radę :)
Poza tym mam kilka rzeczy osobiście dla mnie ważnych:
  • chciałabym, by nauczyli się zadowolenia ze swoich wyborów - mam wrażenie, że dużo jest wśród dorosłych jakiegoś rozedrgania, niepewności co do tego co wybrać, jak działać, tak jakoś mało jest spokoju, a dużo pogoni i wątpliwości - chciałabym skupić się z moimi miłymi na cenieniu własnych wartości, ich wartości, na nauce rozpoznawania tego co sądzą i odporności na pośpieszne, fragmentaryczne i chaotyczne wpływy z zewnątrz,
  • chciałabym kontynuować naukę zadowolenia z umiaru, umiejętności powiedzenia sobie dość, tyle mi wystarczy, nie potrzebuję więcej, doceniam to, co mam,
  • chciałabym pobudzać w nich poczucie różnorodności opcji, myślenia dywergencyjnego - tego, że wiele jest dróg do rozwiązania jednego problemu - mam takie wrażenie, że trochę za dużo jest sugestii, iż zazwyczaj jedna droga jest najlepsza - chciałabym, by rośli w poczuciu, że dużo jest różnych sposobów na niemal każdy problem (nawet w matematyce, a co dopiero w życiu ;) - fascynuje mnie zagadnienie alternatywności i jestem zwolennikiem mówienia: albo tak, albo tak, albo jeszcze inaczej
  • chciałabym rozwijać w nich poczucie pokory wobec tego, że nie wiedzą wszystkiego i nie ma co wyskakiwać z ocenami ludzi, ich motywacji, sytuacji itd., że zawsze jest jakaś strona, o której nie wiedzą, coś, co ma znaczenie i rzutuje na całość, a oni do tego jeszcze nie dotarli i być może nigdy nie dotrą
  • i chcę jeszcze pielęgnować w nich ich piękną cechę - w ludziach i wydarzeniach widzą w pierwszej kolejności dobre strony - zachwycam się tym na głos więc dobrze wiedzą, mają nazwaną tę swoją miłą przypadłość, teraz tylko muszę trzymać rękę na pulsie, by nie zanikła ;) - a w nastoletnim życiu bywa różnie ;)
Takie mam plany. Pewnie po drodze dojdą do głosu jeszcze inne ale te są wiodące. 
Wszystkim życzę dobrego roku szkolnego :)

niedziela, 30 września 2018

Legoland w Danii i Dzień Chłopca


Pojechaliśmy do Legolandu - szaleństwo! :)

Ilość klocków, rozmach, pomysłowość konstruktorów, ilość atrakcji - zawrót głowy ;)

Moi Mili zachwyceni, ja ledwo żyłam, zwłaszcza po jednym rollercoasterze (a był najłatwiejszy ze wszystkich! jednak nie dla mnie te szybkie przejażdżki ;)

Plusem wrześniowej wyprawy do Legolandu jest brak kolejek i możliwość korzystania ze wszystkiego z marszu, bez czekania, minusem - brak upału :)

Choć pewnie gdybym zapytała moje dzieci jaka była pogoda - i tak nie umieliby powiedzieć - byli zbyt zajęci wszystkim wokół ;)

piękny ale totalnie szalony dzień :)
















A dziś w domu - świętujemy Dzień Chłopca :)

Jest słonecznie ale czuć, że już jesień,
zrobiliśmy sobie świąteczne śniadanie na tarasie:




więcej zdjęć i przepis na proste ciasto z malinami - na naszym drugim blogu poniżej:



przepis na ciasto z malinami i miłe jesienne śniadanie :)

środa, 26 września 2018

Jaki jest Hamburg?


    Hamburg jest jak początek podróży - czuć emocje w powietrzu, radość. Jest największym portem morskim w Niemczech i wszędzie pełno podróżujących z walizkami - ma się wrażenie, że za chwilę wejdą na pokład jednego ze statków i rozpoczną swą wielką przygodę. Z Hamburga można wypłynąć w podróż po portach całej Europy, można transatlantykiem popłynąć do Ameryki - wszystko to czuć w powietrzu :) Atmosfera jest jedyna!












Hamburg ma za sobą trudną historię: wielki pożar, bombardowanie miasta - po latach odbudowany, teraz zachwyca architekturą. Jesteśmy oczarowani - moi mili zwłaszcza dworcem i mostami, ja portem i promenadami.





Więcej portowych klimatów Hamburga na naszym drugim blogu:



Hamburg



sobota, 15 września 2018

Edukacja domowa - jak uczymy się języków

   
      Dziś wpis z serii domowe nauczanie - tym razem o tym jak uczymy się języków :)

      Dzieci mają aktualnie jeden obowiązkowy język - angielski, drugi doszedłby im dopiero w klasie siódmej tj. za dwa lata ale my lubimy robić rzeczy po swojemu i dołożyliśmy sobie niemiecki rok temu. Uczymy się sami, tzn. ja dzieci uczę, a jak sobie z czymś nie radzę, to korzystamy z internetu lub jedziemy posłuchać języka na żywo. Przed nami właśnie podróż do Hamburga - lecimy osłuchać się ze słówkami "lotniskowymi", później także tymi z życia niemieckiej ulicy, metra i kolejki podmiejskiej :) W Hamburgu planujemy wynająć samochód i podjechać do Legolandu w Danii. Zabieramy zeszyty ale mamy też nadzieję, że sporo słówek i zwrotów już w głowach siedzi i jakoś damy radę :) Ważne, by się przełamać i po prostu mówić (i słuchać). Poniżej - nasze metody:

jak pomóc dzieciom w nauce języka


  • zwracanie uwagi na napisy w restauracjach, kawiarniach, na produktach, etykietach, na domach itp. - na Śląsku i w Zachodniopomorskim widzimy je często,
  • jedna bajka na kilka dni w języku obcym (raz angielski, raz niemiecki) - dzieci lubią zwłaszcza obcojęzyczne kreskówki i czasem same sprawdzają co któryś bohater powiedział - najpierw jest próba dojścia do tego jak dane słówko lub fraza może być zapisywana, później jest tłumaczenie przy pomocy "Google tłumacz", zapisywanie w zeszycie i powtarzanie, by przy okazji następnej bajki już to rozumieć
  • codzienna nauka 4 słówek - każde dziecko wybiera po dwa z wybranej na dany tydzień dziedziny (np. lotnisko, dworzec, menu obiadowe, łazienka itp.), po czym słówka są zapisywane w zeszytach, ilustrowane (ulubiony punkt programu ;) oraz jeszcze raz przepisywane na małe karteczki, które rozklejamy w różnych miejscach domu (każdy przechodzący obok ma za zadanie je sobie przeczytać i powtórzyć)
  • listy zakupów robimy tylko po angielsku lub po niemiecku (pomocą są dokładane czasem rysunki)
  • szukamy ciekawych podcastów po angielsku lub niemiecku, przeglądamy Youtube i słuchamy (czasem też czytamy - jeśli są napisy) starając się coś zrozumieć :)
  • wplatamy z mężem różne frazy i zwroty w życiu codziennym i oczekujemy odpowiedzi w danym języku - może być krótka, może być zwykłe 'I don't remember' czy 'Ich weiß es nicht' itp. ale musi być w odpowiednim języku 
  • dzieci lubią rysować komiksy - czasem proszę, by w chmurkach były łatwe frazy po angielsku lub niemiecku
  • od czasu do czasu dzieci nagrywają filmik o dialogach swoich bohaterów lego - proszę ich by legoludki rozmawiały w obcych językach lub by chociaż robiły obcojęzyczne wtrącenia - później razem oglądamy te filmiki, jest przy tym sporo śmiechu :)
  • dzieci słuchają dużo anglojęzycznej muzyki i same starają się tłumaczyć sobie teksty, a przynajmniej ulubione fragmenty
  • w samochodzie powtarzamy tabliczkę mnożenia po angielsku i niemiecku, często też w drodze utrwalamy zwroty, które były wcześniej ćwiczone
  • korzystamy z obcojęzycznych przepisów na ciasta (choć zazwyczaj sama piszę dzieciom przepis po angielsku lub niemiecku - składniki i proste zdania - ich zadaniem jest je przetłumaczyć i pomóc w pieczeniu)
  • na rowerze (w miarę możliwości) rozmawiamy po angielsku lub niemiecku (typu: "Skręcamy w prawo", "Za rogiem jedziemy w lewo", "Dojeżdżamy do białej tablicy, a potem prosto na molo" itp.) 
   Tak sobie radzimy. Gdyby ktoś miał ochotę podzielić się swoimi sposobami - będzie nam bardzo miło :)


..............................


Babie lato nad morzem

środa, 12 września 2018

10 rzeczy, których nauczył mnie mój kot



Mój kot jest cudowny, 
rzadko o nim (o niej) piszę, za rzadko, a ona - mój cieplutki mistrz zen uczy mnie co dzień wielu ważnych rzeczy,
dziś wybraliśmy się na rowerową przejażdżkę ( było 29 stopni! wspaniały jest wrzesień w tym roku)
a ona czekała na polnej drodze, wypatrywała nas
i jak to powiedział mój Mąż - merdała nosem z radości :)

zatem dziś wpis o niej - czego mnie nauczyła:
  1. koncentracji na bieżącej chwili
  2. zaufania do instynktu (intuicji?)
  3. skupienia tylko na ważnych sprawach
  4. nie pozwalania, by słowa zagłuszały przyjemność
  5. pamiętania o odpoczynku
  6. i o zabawie
  7. nie brania rzeczy do siebie
  8. nie martwienia się na zapas
  9. praktykowania wybaczania
  10. bezwarunkowej miłości
taka jest, cudowna :)




niedziela, 2 września 2018

O edukacji domowej

Przed nami kolejny rok edukacji domowej :)

- co nam dał poprzedni?
- czego nas nauczył?
- jak zmienił nasze życie?

Pierwsza odpowiedź, jaka mi przychodzi na myśl to: oswobodzenie się z odgórnie narzucanych rygorów: wczesna pobudka, spakowany plecak (a w nim przepisowy strój na wf, wybrane przez system książki itd.), sztywny tryb lekcyjny (6 lub 7 razy po 45 minut z krótkimi przerwami w ogólnym hałasie i pośpiechu), popołudnia nad pracami domowymi i narzuconymi przez innych projektami. Spanie i od początku, przez 5 dni, weekend i znów, koszary.

Więc tego nie ma - jak i nie ma podobnych nakazów ("nie zaczyna się zdania od 'więc' " ;) )

Edukacja domowa to nasze życie... trochę  jak w podróży - "raz na Bali, raz na Bora Bora"- podobnie jak Neli - tyle, że z mniejszym rozmachem i bardziej stacjonarnie. Choć chyba Nela nie jest najlepszym przykładem (jej czas organizuje pewnie sztab fachowców). My mamy wolność wyboru, podążanie za własną ciekawością, pasjami, talentami. Nie ma nikogo, kto by nam cokolwiek narzucał.

Czy ja krytykuję nadzór i dyscyplinę? Ja traktuję nadzór i dyscyplinę jako opcję. Sam fakt, że porządkowała i porządkuje życie wielu ludziom, nie znaczy, że jest opcją jedynie słuszną. Piękną rzeczą w życiu bez zewnętrznej kontroli są narodziny wewnętrznej kontroli. Zewnątrzsterowność ustępuje miejsca wewnątrzsterowności. Uświadamianiu sobie różnych rzeczy o sobie: jak mi się najlepiej uczy, kiedy mi się najlepiej uczy, z czego chciałbym być bardzo dobry, co mnie porywa, co mnie nudzi, kim chciałbym być, jak chciałbym żyć.

Mój dzisiejszy post to oda do wolności. Zachwycam się nią, szczególnie dziś, u progu nowego roku szkolnego, który zaczniemy bez akademii w galowych mundurkach.

Ja co prawda o świcie będę już w pracy ale to ja wybrałam sobie taki styl. Pracuję dużo ale w godzinach, które sama wybieram. Wiem, że nie zawsze się tak da, nie chcę tym postem nikogo urazić, różnie w życiu bywa, mam wiele szacunku i pokory wobec wszystkich i wszystkiego - jedynie piszę, iż cieszę się i wdzięczna jestem losowi, że mogę. Nie wiem czy kiedyś życie nie zmusi mnie do pracy trudniejszej i w pełni kontrolowanej przez innych - tym bardziej cieszę się każdą chwilą, którą teraz mamy.

Cieszę się, po prostu się cieszę. Nie chełpię się, nie nadymam. Po prostu cieszę. I dziękuję życiu, Polsce, czasom, które nadeszły - że mogłam przejść z dziećmi na ed.


nauczanie domowe


Trochę więcej o edukacji domowej oraz moje poglądy pedagogiczne opisałam tutaj.

środa, 29 sierpnia 2018

Nasze SPA i domowej roboty serowe krakersy

Mało rzeczy lubię tak bardzo jak położenie się w piachu na płytkiej wodzie,
rozpuszczenie włosów, by falowały sobie swobodnie
i zapatrzenie się na podniebną architekturę chmur, jeśli są :)

być może przypominam wtedy wiosenną marzannę lub co gorsza topielca
(choć lubię myśleć, że syrenę ;)
ale lubię ten relaks bardzo,
zwłaszcza gdy nad jeziorem nie ma nikogo
- dzieci kąpią się na swych dmuchańcach
a ja mogę sobie leżeć i ... odrobinę straszyć  ;)

jest mi błogo w jeziornym spa :)








na kocu zajadamy się domowej roboty serowymi krakersami - dzieci nazywają je rybkersy :)




smakują obłędnie serowo - przypominają trochę amerykańskie Cheez-it :)


kruche ciastka serowe przepis


przepis na serowe krakersy ( bardzo proste w wykonaniu) podaję tutaj - polecam :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

SUBSKRYPCJA - obserwuj bloga przez e-mail