wtorek, 2 października 2018

Edukacja domowa - jak będziemy pracować w tym roku, by szybko wszystko zdać

i znów mieć wakacje :)

Dzięki edukacji domowej mieliśmy wolne od marca - 7 miesięcy balangi :) No, nie próżnowaliśmy całkiem - uczyliśmy się języków, gry na ukulele, przeczytaliśmy duuużo książek, bywaliśmy tu i tam, bawiliśmy się, a zabawa jest bardzo ważna :) - polubiliśmy ten tryb.
Pora jednak siąść do książek. Kurier przywiózł je pachnące świeżością, ładnie wydane, myślę, że mają w sobie mnóstwo ciekawostek, ekhm ;)
w każdym razie mini rogi obfitości rozdane ;)


blog o nauczaniu domowym



Jak będziemy pracować w tym roku:

  • chciałabym każdy rozdział książki od razu opracowywać w układzie: pytanie - odpowiedź (tak jest łatwiej zapamiętać co jest ważne i mniej będzie pracy przed egzaminami)
  • historię od razu będziemy przerabiać na filmiki - dzieci je lubią, opowiadają przed telefonem co jest esencją wydarzeń plus ważne daty im towarzyszące, potem w wolnych chwilach wspólne odtwarzanie, trochę śmiechu przy tym i głowa zapamięta
  • z biologii zapowiada nam się parę fajnych projektów - przejrzeliśmy książkę i już wiemy, że na pewno poczynimy jakąś komórkę w maxi skali z mitochondriami, wakuolami itd. (sama jestem po biol-chemie więc bawić się będę radośnie ;)
  • geografia w tym roku przyjemna - krainy geograficzne więc i podróży kilka trzeba będzie zrobić i filmy o Polsce pooglądać - będzie miło :)
  • matematykę trzeba będzie codziennie choć trochę
  • język mamy już niemal przerobiony z zakresu 5 klasy 
  • do informatyki zgłosił się Tatuś 😎
  • polski - lektury już przeczytane, reszta zapowiada się... może nie frapująco ale damy radę :)
Poza tym mam kilka rzeczy osobiście dla mnie ważnych:
  • chciałabym, by nauczyli się zadowolenia ze swoich wyborów - mam wrażenie, że dużo jest wśród dorosłych jakiegoś rozedrgania, niepewności co do tego co wybrać, jak działać, tak jakoś mało jest spokoju, a dużo pogoni i wątpliwości - chciałabym skupić się z moimi miłymi na cenieniu własnych wartości, ich wartości, na nauce rozpoznawania tego co sądzą i odporności na pośpieszne, fragmentaryczne i chaotyczne wpływy z zewnątrz,
  • chciałabym kontynuować naukę zadowolenia z umiaru, umiejętności powiedzenia sobie dość, tyle mi wystarczy, nie potrzebuję więcej, doceniam to, co mam,
  • chciałabym pobudzać w nich poczucie różnorodności opcji, myślenia dywergencyjnego - tego, że wiele jest dróg do rozwiązania jednego problemu - mam takie wrażenie, że trochę za dużo jest sugestii, iż zazwyczaj jedna droga jest najlepsza - chciałabym, by rośli w poczuciu, że dużo jest różnych sposobów na niemal każdy problem (nawet w matematyce, a co dopiero w życiu ;) - fascynuje mnie zagadnienie alternatywności i jestem zwolennikiem mówienia: albo tak, albo tak, albo jeszcze inaczej
  • chciałabym rozwijać w nich poczucie pokory wobec tego, że nie wiedzą wszystkiego i nie ma co wyskakiwać z ocenami ludzi, ich motywacji, sytuacji itd., że zawsze jest jakaś strona, o której nie wiedzą, coś, co ma znaczenie i rzutuje na całość, a oni do tego jeszcze nie dotarli i być może nigdy nie dotrą
  • i chcę jeszcze pielęgnować w nich ich piękną cechę - w ludziach i wydarzeniach widzą w pierwszej kolejności dobre strony - zachwycam się tym na głos więc dobrze wiedzą, mają nazwaną tę swoją miłą przypadłość, teraz tylko muszę trzymać rękę na pulsie, by nie zanikła ;) - a w nastoletnim życiu bywa różnie ;)
Takie mam plany. Pewnie po drodze dojdą do głosu jeszcze inne ale te są wiodące. 
Wszystkim życzę dobrego roku szkolnego :)

8 komentarzy:

  1. No to macie dużooo planów :) Powodzenia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Najbardziej podoba mi się fragment o informatyce. Pilnuj Tatusia czy on nie ma z tego większej frajdy niż dzieci ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana!
    Czytam i jestem ciekawa efektów, powodzenia i cierpliwości:)
    Buziaczki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. O jaaa! Jestem pod wrażeniem. Ciekawi mnie jak by mój Szymek odnalazł się w takiej rzeczywistości, bo na razie jest ciężkie - a to dopiero zerówka! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze dzieci chodziły do szkoły pierwsze trzy lata, edukację domową zaczęliśmy od czwartej i dla nas wszystko zmieniło się na duży plus: życie stało się spokojniejsze, bez pośpiechu, zwłaszcza porannego, bez zmęczenia, bez trudnych emocji związanych z krzyczącymi paniami dyscyplinującymi na różne dziwne sposoby, bez presji, że coś tam trzeba było zrobić, przynieść itp. Mówi się, że edukacja domowa ma swój minus w postaci "braku" socjalizacji ale to tylko kwestia organizacji. U nas akurat ed przynosi bardzo dobre relacje, poza tym dzieci fajnie sobie pomagają, tworzy się poczucie odpowiedzialności za drugie (by pomóc, by nauczyć - u nas czasem dzieci są dla siebie nawzajem nauczycielami - w zależności od tego kto jest z czegoś lepszy, kto ma większą wiedzę - chodzą oboje do 5 klasy). Nie ma w domu żadnych złośliwości, wszystko jest na luzie, na spokojnie. My sobie bardzo chwalimy ale my lubimy spokojne życie. Być może - jeśli dziecko jest naprawdę bardzo żywe, społecznie interakcyjnie usposobione, czerpiące energię z bycia w grupie, w środku wielu wydarzeń i stymulacji wszelakich - wówczas mogłoby się okazać, że edukacja domowa nie jest dla niego, gdyż jest po prostu za spokojna :) Wszystko zależy od charakteru dziecka. Pozdrawiamy ciepło i życzymy, by zerówka mijała miło. Uściski :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

SUBSKRYPCJA - obserwuj bloga przez e-mail