Subskrybuj:

środa, 23 stycznia 2019

Poznajcie Mélody :)

Od dziś jest z nami jeszcze jeden Maltańczyk: dziewczynka Mélody (FCI ZKWP)

Mela jest ciut młodsza od Morisa ale przyjęta została przez niego ciepło, z buziaczkami :)

blog o edukacji domowej
nasze dwa Maltańczyki :)

Teraz Mela śpi - dzień był intensywny, pełen wrażeń: była i podróż samochodem i szalone powitanie, gonitwy z przewrotkami, poznawanie nowych kątów, nowej miseczki, wszystkiego.

Cieszymy się bardzo, że z nami jest. Motywacja, by zaprosić do naszego domu jeszcze jednego maltusia była taka, że Maltańczyki to rasa bardzo przyjacielska ale tym samym bardzo źle znosząca samotność i długie wyczekiwanie na domowników. Będąc w domowej edukacji bardzo dużo czasu spędzamy w domu ale, jak to w życiu, bywają sytuacje, kiedy wybieramy się gdzieś (a nie zawsze można pieska ze sobą zabrać). Teraz będą we dwoje, będą szaleć i dodawać sobie otuchy i jeśli będziemy mieli potrzebę gdzieś pojechać - czas im bez nas będzie mijał szybciej i weselej.

Przed nami noc, ciekawe jaka będzie ;) K. śmieje się, że to imię: Mélody - oby nie przyniosło zbyt wielu nocnych melodii ;) Moris od dwóch dób przesypiał już całe noce - teraz pewnie się to zmieni :/ C'est la vie!

6 komentarzy:

  1. witam. poczytałam obejrzałam posty zdjecia- bardzo miło tu i klimatycznie. przystanek u Ciebie na blogu nie był czasem straconym :) piesek uroczy zresztą jak to zwierzęta ;) pozdrawiam asia

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne są, fajnie, że masz parke, dzieci pewnie zachwycone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, cieszą się bardzo, mają wrażenie, że każdy ma swojego pieska :)
      Dziękuję i pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  3. o rany zdecydowaliście się na parkę ??? szok ! no cudni są razem ale podziwiam ja bym chyba z 2 psiakami nie dała rady :)

    W sumie psa moglibyśmy mieć bo Lu nie jest na nie uczulony ale właśnie problem z wychodzeniem i wyjazdami mnie przeraża. Nie wszędzie psa można zabrać choć już jest z tym lepiej. Do hotelu psiego bym nie miała sumienia a żeby ktoś przyjeżdżał wyprowadzać to już to przerabiałam z naszym psem który po wyprowadzce został u mojej mamy. To była katorga. Mama wyjeżdżała pies nie mógł być u mnie bo nie czuł się dobrze całymi dniami wył i szczekał więc wolał być sam u siebie. Ale wtedy musiałam na szybko prosto z pracy jechać go odsikać a siostra jeździła wieczorem. Od czasu jak odszedł nikt z nas się już na psa nie zdecydował.

    Ale u Was inaczej macie w domu dużo ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz u nas jest trochę inaczej. Myślę, że rzadko będą sami i że będzie im u nas dobrze. Z wyjazdami u nas jest tak, że zawsze ktoś z rodziny ma ochotę pomieszkać u nas w domu, staram się zostawiać przygotowane drewno do kominka, dobre wino, pachnącą pościel, trochę dobrego jedzenia w lodówce, leżaki do ogrodu i chętni są ;) :))) Generalnie śmieją się, że mają coś na kształt urlopu pod gruszą. Poza tym planujemy nauczyć ich, by do domku na lato jeździli nad morze z nami. Wierzę, że jakoś to będzie :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

SUBSKRYPCJA - obserwuj bloga przez e-mail